Rozmowa z Edwardem Kusikiem, lekkoatletą, biegacze i weteranem z Błotnicy, o jego ciągle czynnej karierze sportowej. Jak to się zaczęło?

Wszystko zaczęło się jesienią 1936 r. Namówiono mnie, abym wystąpił w mistrzostwach powiatu wolsztyńskiego, jako reprezentant szkolnego hufca "Przedmieście" z Przemętu. Miałem wtedy 16 lat. Zawsze lubiłem biegać. Moją ulubiona zabawą było ściganie się z powózkami, które odjeżdżały po mszy sprzed kościoła. Na wolsztyńskim stadionie zwyciężyłem w biegu na 800 metrów. W tym samym roku wygrałem jeszcze bieg na 1500 metrów we Wroniawach. Do wybuchu wojny reprezentowałem barwy Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Błotnicy. Od 1937 do 1939 roku byłem mistrzem powiatu w biegach przełajowych organizowanych wówczas w ramach biegów narodowych. Pierwszy start na szerszej arenie zaliczyłem wiosną w 1937 r. w biegu "Kuriera Poznańskiego" w Poznaniu zająłem czwarte miejsce na 100 startujących. Dwa tygodnie później w Katowicach spośród 350 juniorów z całej Polski przybiegłem na metę jako pierwszy ze 100 metrową przewagą.

 

Wydawało się, że kariera stoi przed panem otworem. Wybuch wojny pokrzyżował te plany.

W 1942 roku wywieziono mnie do Poznania, gdzie pracowałem jako tokarz u "Cegielskiego". Po zbombardowaniu zakładów we wrześniu 1944r. ewakuowano nas do Niemiec. Tam przeżyłem oswobodzenie z rąk Francuzów. Zorganizowali oni dla Polaków dwa obozy - jeden dla tych, którzy mieli wyjechać na Zachód, drugi dla tych, których planowali odesłać do kraju. Byłem wtenczas bardzo młody i nie bardzo zdawałem sobie sprawę z tego, co działo się wokół nie. Przypadkowo wylądowałem we Francji, a w czerwcu byłem już żołnierzem armii gen. Andersa. Przeszedłem trzymiesięczne przeszkolenie w centrum wyszkolenia wojsk pancernych. Wreszcie powróciłem do sportu. Byłem najlepszym 800-metrowcem II Korpusu i najlepszym sportowcem w armii Andersa. W 1947 roku przeniesiono naszą formację do Anglii i wkrótce rozwiązano. Musiałem zdecydować, w jakim zakątku świata spędzę dalsze życie. Więc wróciłem do kraju, co wydawało mi się najbardziej oczywiste. Musiałem zameldować się na milicji i w UB z powodu munduru, jaki nosiłem na Zachodzie.

 

Najlepszy sportowiec w armii generała Andersa i najlepszy średniodystansowiec w powiecie wolsztyńskim

Bieg
im. Edwarda Kusika